Codziennie policja łapie pijanych kierowców. Niektórzy wiozą rodzinę, znajomych, małe dzieci. Niestety, wciąż jest na to przyzwolenie społeczne.
Potencjalni zabójcy codziennie jeżdżą po naszych drogach. Tylko w kwietniu piaseczyńscy funkcjonariusze złapali prawie 50 podchmielonych kierowców, od początku roku – ponad 200. Statystyki innych powiatów także porażają.
– Sytuacja mogłaby się nieco poprawić, jeśli dane ludzi, którzy po alkoholu wsiedli za kierownicę, byłyby podawane do publicznej wiadomości – uważa Ewa Łaguna, prezes Powiatowego Stowarzyszenia Rodzin Abstynenckich „Jutrzenka” w Żyrardowie.
Sędziowie mają taką możliwość, ale nie korzystają z niej często. – To nie są popularne kary. Kierowca, który ma poniżej pół promila alkoholu w organizmie, dostaje karę grzywny, zaś ten, który jest bardziej pijany, najczęściej traci prawo jazdy, dostaje wyrok pozbawienia lub ograniczenia wolności w zawieszeniu – przyznaje Joanna Kasicka, rzecznik Sądu Okręgowego w Płocku. Podobnie jest z utratą samochodów. Prawo zezwala, by sędziowie ukarali pijanego kierowcę, orzekając przepadek jego auta. Takie kary jednak rzadko stosują, mimo że ludzie prowadzący auta „na dwóch gazach” to plaga na naszych drogach. – Zaostrzenie prawa i traktowanie kierowców, którzy mają powyżej pół promila alkoholu w organizmie, jak przestępców nie pomogło – dodaje Kasicka.
Tylko w zeszłą sobotę pruszkowscy policjanci zatrzymali osiem osób, które prowadziły samochody po pijanemu. 35-letni Marcin C. miał aż 2,09 prom. alkoholu w organizmie. W dodatku jechał po ulicach Pruszkowa wcześniej skradzionym autem. Z kolei 21-letnia Ewelina S. wjechała samochodem w ogrodzenie posesji. Miała w wydychanym powietrzu 1,6 prom. Nie ma się więc czemu dziwić.
– Nawet niewielka dawka alkoholu opóźnia reakcję, osłabia czujność i samokontrolę. Ogranicza percepcję, spostrzegawczość, koordynację ruchów – wylicza Jagoda Fudała, psycholog z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Mało tego, pijani kierowcy nie potrafią ocenić swoich możliwości, dlatego jest większe prawdopodobieństwo, że mogą spowodować wypadek i zapłacić za to bardzo wysoką cenę.
Kilka miesięcy temu 35-latek podążając maluchem przez Zbiorżę w gm. Mszczonów, źle ocenił odległość od jadącego przed nim volkswagena passata. Wjechał w jego tył, a passat z kolei uderzył w nissana. Niestety, ucierpiał noworodek, synek pijanego kierowcy fiata. 35–latek wiózł maleńkie dziecko, chociaż miał ponad 2,86 prom. alkoholu w organizmie. Maleństwo z obrażeniami głowy trafiło do szpitala wojewódzkiego w Warszawie, przy ul. Niekłańskiej.
– Niestety, w naszym społeczeństwie jest nadal przyzwolenie na siadanie za kierownicą po alkoholu – ubolewa Ewa Łaguna. Zdarza się, że obok pijanego kierowcy siedzi rodzina, znajomi, koledzy. Na imprezach zakrapianych alkoholem mężczyzna czy nawet kobieta, którzy przyjechali autem, są wciąż zachęcani, by wypili chociaż jeden kieliszek.
– Ludzie z problemem alkoholowym, którzy mają prawo jazdy, przynajmniej raz prowadzili auto po pijanemu – dodaje prezes Jutrzenki. Jest przekonana, że odstraszająco podziałałyby surowe kary, na przykład utrata samochodu lub opublikowanie w prasie danych i wyroku skazanego, pijanego kierowcy.
– Z obawy przed wstydem część ludzi na pewno nie wsiadłaby za kierownicę po alkoholu. Tym bardziej, że niektórzy pijają w samotności – dodaje Łaguna.
Autor artykułu: Edyta Urbaniak