Są małe, bardzo mocne i mogą wjechać wszędzie. Czterokołowe quady to przebój ostatnich lat. Jeżdżą na nich nie tylko dorośli, ale i dzieci.
Szał na quady, czyli czterokołowe wszędołazy, przyszła do Polski z USA kilka lat temu. Najprostsze modele można kupić już za kilka tysięcy złotych. Dlatego czterokołowe wszędołazy są tak popularne. I to zarówno wśród dorosłych, nastolatków, jak i dzieci. Niestety, moda nie idzie w parze z rozsądkiem.
Quad był jednym z prezentów, które w tym roku znalazły się na komunijnych listach życzeń. – Rzeczywiście, mieliśmy klientów, którzy kupowali dzieciom quady na komunię – przyznaje Marcin Marczak, sprzedawca z siedleckiego sklepu Relax. Dodaje, że dla 8-letniego dziecka najlepszy jest mały model. Można go kupić już za 2,5 tys. zł. Większe modele są droższe. Kosztują nawet ponad 20 tys. zł.
Jak podkreślają miłośnicy quadów, jazda na czterech kółkach tylko z pozoru wydaje się bezpieczna. W rzeczywistości prowadzenie takiego pojazdu wymaga nie mniej koncentracji i uwagi, niż prowadzenie motocykla. Przekonał się o tym 23-letni mężczyzna, który w Chlewiskach wypadł z toru dla quadów i potrącił 12-letnią dziewczynkę. Nastolatka z urazem biodra trafiła do szpitala. W dodatku 23-latek nie udzielił jej pomocy. Porzucił quada i uciekł. Kiedy policjanci go zatrzymali, okazało się, że był pijany. Policjanci przypominają, że czterokołowy wszędołaz to nie zabawka. Musi być zarejestrowany, a kierujący nim człowiek powinien posiadać uprawnienia do prowadzenia takich pojazdów. Przepisy te dotyczą tylko osób, które chcą poruszać się quadem po drogach publicznych. Rejestracja i ubezpieczenie nie są wymagane w przypadku jazdy po bezdrożach. Jednak wtedy po drogach taki pojazd trzeba wozić na przyczepie. Policjanci przyznają, że właściciele quadów często naruszają te przepisy, często też tłumaczą się ich nieznajomością.
– Mieliśmy skargi od mieszkańców, że kierowcy jeżdżą quadami po osiedlowych uliczkach, co powoduje zagrożenie dla dzieci – tłumaczy Jacek Chaciak, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach. Dodaje jednak, że łamiącego przepisy miłośnika czterech kółek zatrzymać jest niezwykle trudno. Wiedzą o tym także leśnicy. Od lat walczą z quadowcami, którzy w okolicznych lasach urządzili sobie nielegalne tory. – Jest to ogromny problem, bo pod kołami giną zwierzęta i rośliny – przyznaje Andrzej Olszewski, Komendant Straży Leśnej w Siedlcach. Miłośnicy quadów najbardziej upodobali sobie lasy w okolicach Sekuły. – A gdzie mamy jeździć? W regionie Siedlec nie ma zbyt wielu torów – mówi 19-letni Piotr. Rzeczywiście, w Siedlcach jest tylko jedno miejsce, gdzie quadowcy mogą się legalnie wyszaleć. – Kiedyś mogliśmy jeździć na łąkach obok hotelu Hetman, ale ze względu na ochronę środowiska zlikwidowano ten tor – mówi Grzegorz Tymoszuk, wiceprzewodniczący Wojewódzkiego Ludowego Klubu Sportowego i miłośnik czterech kółek. Dlatego quadowcy musieli znaleźć sobie inne miejsce. Urządzili tor na Piaskach Zamiejskich. Jest on otwarty nawet dla dzieci. Pod okiem fachowców mogą one uczyć się bezpiecznej jazdy.
Niestety, większość właścicieli quadów wybiera jazdę po lesie. Jednak już wkrótce może okazać się to niemożliwe. Ministerstwo Infrastruktury chce wprowadzić obowiązek rejestracji wszystkich quadów. Dzięki temu każdy pojazd byłby oznakowany, a ich użytkownicy przestaliby być anonimowi, nawet podczas leśnych wojaży.
Autor artykułu: Jolanta Krasnowska